Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy w Polityce Prywatności.

Akceptuję Politykę prywatności (Nie pokazuj mi więcej tego powiadomienia).
A A A

Powiatowe Centrum Kultury i Sztuki - kino Łydynia w środę, 30 września, gościło twórców filmu "Pilecki"; reżysera filmu Mirosława Krzyszkowskiego i producenta Bogdana Wasztyla. Obaj panowie są również współautorami książki, wywiadu- rzeki z synem Rotmistrza - Andrzejem Pilecki pt. " Pilecki- śladami mojego taty". Okazją do spotkania była projekcja filmu "Pilecki", która odbyła się o godz. 19.00 i zgromadziła ponad 170-osobową widownię.
Gości powitała dr Teresa Kaczorowska- dyrektor PCKiSZ, natomiast spotkanie z gośćmi poprowadził, znany ciechanowski historyk Jacek Hryniewicz. Po spotkaniu widzowie mogli zakupić książkę o Pileckim, uzyskać dedykację autorów oraz porozmawiać w kuluarach o filmie z jego twórcami.

Poniżej kilka pytań, które padły podczas spotkania w kinie Łydynia.

Jacek Hryniewicz - Skąd pomysł na film o Witoldzie Pileckim?

Mirosław Krzyszkowski - To była idea, która powstała w Stowarzyszeniu Auschwitz Memento i środowisku skupionym wokół tego Stowarzyszenia. Przed kilkunastoma laty Bogdan Wasztyl przepisywał Raport Witolda, by doprowadzić do jego opublikowania w książce dra Adama Cyry „Ochotnik do Auschwitz”. Potem skutecznie nas tą historią "zaraził". Ta fascynacja towarzyszyła nam przez wiele lat wspólnej pracy nad innymi projektami, aż w końcu po zebraniu minimalnej kwoty w ramach zbiórki publicznej mogliśmy rozpocząć jej realizowanie w rzeczywistości.

Gdzie kręcono zdjęcia?
 
Mirosław Krzyszkowski -Zdjęcie były kręcone np. w Łopusznej (dworek), w Oświęcimiu, Brzeszczach, Jawiszowicach, Brzezince, w Nawojowej Górze koło Krzeszowic (sceny z końmi), w Warszawie (zdjęcia dokumentalne), na lotnisku aeroklubowym w okolicach Częstochowy, we Włoszech (Porto San Giorgio, gdzie byłem sam z kamerą prywatnie), wreszcie w dworku Koryznówka w Nowym Wiśniczu, miejscu historycznym, w którym Witold Pilecki ukrywał się przez kilka miesięcy po ucieczce z Auschwitz i gdzie pisał pierwszy raport o obozie. Logistycznie było to bardzo skomplikowane przedsięwzięcie, tym bardziej, że dysponowaliśmy bardzo ograniczonym budżetem, czterokrotnie niższym niż np. koszt produkcji niespełna minutowej reklamówki „Dziesięć lat Polski w UE” czy innych typowo komercyjnych produkcji. Udało się dlatego, że wszędzie nazwisko Pileckiego otwierało nam wiele serc, spotykaliśmy niezwykłych i życzliwych ludzi (choć nie tylko - ale to nie ma znaczenia, biorąc pod uwagę jak wiele dobrego doświadczyliśmy).

Na jakich źródłach oparty jest scenariusz? Konsultujecie się z rodziną? Jaki ma ona wpływ na film?

Bogdan WasztylScenariusz oparty był na Raporcie Witolda Pileckiego i jego innych, dostępnych pismach oraz wspomnieniach; publikacjach książkowych, rozmowach z historykiem (z doktorem Adamem Cyrą - autorem znakomitej, precyzyjnie napisanej książki o Witoldzie Pileckim), rozmowach i konsultacjach z rodziną (nagrane wcześniej wywiady i rozmowy z dziećmi Witolda Pileckiego). Scenariusz otrzymali najbliżsi (dzieci Witolda). Pan Andrzej Pilecki i jego rodzina bardzo się zaangażowali w pomoc scenarzystom i twórcom już na etapie pisania scenariusza i zbierania dokumentacji. Pan Andrzej Pilecki, wnuki i prawnuki Witolda Pileckiego pomagali nam również na etapie montażu i postprodukcji. Bardzo sobie cenimy ich pełne życzliwości zaangażowanie.


Jak to jest ekranizować prawdziwą historię? W końcu zakończenie możemy poznać przed obejrzeniem filmu. Na czym skupiacie się opowiadając tę historię? Jakie idee chcecie przekazać?

Mirosław Krzyszkowski-Chcemy opowiedzieć historię uniwersalną o człowieku, którego ukształtowały wartości, który pozostał im wierny. Pilecki nie był bohaterem jednego czynu, ale przede wszystkim pracował nad sobą, kształtował swój charakter, był oddany rodzinie, Ojczyźnie, służbie. Chcemy przekonać widzów, że warto być dobrym człowiekiem, który nie tylko bierze, ale przede wszystkim daje, że tacy ludzie kształtują całe pokolenia na wiele lat. Tak jak święci kształtują Kościół, tak tacy bohaterowie, jak Pilecki kształtują społeczeństwa.

Może pan powiedzieć coś więcej o odtwórcy roli tytułowej? Jak doszło do współpracy, jak się układa?

Bogdan Wasztyl - Marcin Kwaśny pojawił się w filmie za sprawą Bogdana Wasztyla, którego ujęło dostrzeżone w nim podobieństwo do Rotmistrza, profesjonalizm oraz duchowość. Po kilku tygodniach konsultacji z ekipą, zaproponowaliśmy mu tę rolę. Ujęła nas skromność Marcina, jego pokora podobna do pokory Pileckiego. Marcin Kwaśny, jak tylko porozumieliśmy się odnośnie naszej współpracy i przeczytał już scenariusz, bardzo się zaangażował. Sam wiele doczytywał na temat Pileckiego. Przeczytał "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza á Kempis (główna duchowa lektura Pileckiego). Z tego, co nam mówił, postać Rotmistrza bardzo go poruszyła, można nawet powiedzieć, że dała mu wiele dobrego: wzbogaciła jego spojrzenie na świat i ludzi. Marcin wielokrotnie to podkreślał.




  wstecz